Recenzja filmowa nr 679:Władcy Wszechświata (PLAKAT) - Reporter-24.pl
Wiadomości
wszystkie

Recenzja filmowa nr 679:Władcy Wszechświata (PLAKAT)

Recenzja również na: mediakrytyk.pl

Nasze poprzednie recenzje alfabetycznie

Plakat i informacje o filmie

Mętnie sobie przypominam, że za czasów mojego dzieciństwa w telewizji królowała kreskówka z blondwłosym He-Manem. Mojego serca jednak nie podbiła, dlatego do najnowszej ekranizacji przygód tego superbohatera podeszłam „na trzeźwo”, bez sentymentów.

Wyraźnie widać, że w wielu scenach twórcy mrugają do widza i liczą, że odezwie się nostalgia. Nie idą jednak na całość, co moim zdaniem nie wyszło filmowi na dobre. Bo tak jak wizualnie i aktorsko to widowisko się broni, tak scenariuszowo zbyt często skręca w stronę generycznych filmów superbohaterskich, które od jakiegoś czasu konsekwentnie zjadają własny ogon.

Jednak pozytywów jest więcej. Na przykład główny bohater Adam, wychowany na Ziemi i starający się odnaleźć miecz, który pozwoli mu wrócić na Eternię. Wcielający się w niego Nicholas Galitzine dobrze odnajduje się w tej roli, jest przekonujący zarówno jako ziemska „pierdoła”, jak i w napakowanej superbohaterskiej wersji. Ma też dobre wyczucie komediowe. Humoru bowiem w tej historii nie brakuje. Powiedziałabym wręcz, że momentami jest go w nadmiarze i twórcy nie wiedzą, kiedy przestać. Niestety trzymają się przy tym tej nieznośnej reguły wprowadzonej przez Mrvela; każdy poważny lub wzruszający moment trzeba koniecznie przełamać żartem lub ironią. To w sumie mój największy zarzut odnośnie tego filmu. Jest tu dosłownie jedna dramatyczna scena, której reżyser pozwala wybrzmieć, bez dodawania heheszków. Nawet lekkie kino rozrywkowe musi mieć jakąś stawkę, a takową trudno ustanowić bez uderzania od czasu do czasu w poważniejszy ton.

Jest za to kapitalny czarny charakter, który szarżuje aż miło, ale w niemęczący sposób. Szkieletor w wykonaniu Jareda Leto, który jest tutaj nie do poznania, jest zarówno zabawny jak i odpychający. Cieszę się, że dostał dużo czasu na ekranie. Reszta towarzystwa trochę się rozmywa. Fani tego uniwersum z pewnością są w stanie wyłapać znane postaci, które mi zupełnie umknęły. Mimo braku sentymentów oglądało mi się ten film całkiem dobrze w momentach, gdy podążał własną ścieżką, wybrukowaną zamierzonym, ujmującym kiczem, a nie oglądał się na wielokrotnie przemielone reguły gatunku. Nie wszystko się tu udało, ale produkcja ma w sobie coś uroczego i świeżego, co gwarantuje satysfakcjonujący seans.

(Ala Cieślewicz)

Reż. Travis Knight

Ocena: 6/10