Recenzja filmowa nr 680: Spider-Man: Całkiem nowy dzień (PLAKAT) - Reporter-24.pl
Wiadomości
wszystkie

Recenzja filmowa nr 680: Spider-Man: Całkiem nowy dzień (PLAKAT)

Recenzja również na: mediakrytyk.pl

Nasze poprzednie recenzje alfabetycznie

Plakat i informacje o filmie

To pocieszające, że nawet w okresach, kiedy produkcje Marvela wyraźnie nurkują jakościowo, na „Spider-Mana” zawsze można liczyć.

Na stołku reżyserskim mamy nowego twórcę, który wyznacza tym samym nowy kierunek dla Petera Parkera. Okres dojrzewania już się skończył, a nasz człowiek-pająk musi zmierzyć się z wyzwaniami dorosłości. Jego życie oczywiście nigdy nie było beztroskie, jednak nie widzieliśmy go jeszcze w tak kiepskiej kondycji psychicznej. Doskwiera mu przede wszystkim samotność, które to uczucie bezskutecznie próbuje zagłuszyć ryzykowną pracą superbohatera. A na horyzoncie jak zwykle czai się jakiś złoczyńca.

Podoba mi się jak bardzo ciężki emocjonalnie jest ten film. To nadal kino rozrywkowe z przestrzenią na humor, jednak na szczęście nikt nie czyje się w obowiązku, by rozładować każdą poważną scenę żartem, jak to wcześniej bywało. Tym razem widz będzie czuł ból postaci, co sprawi, że jeszcze silniej będzie się im kibicować.

Świetnie spisują się aktorzy. Tom Holland doskonale rozumie postać, którą gra. Zarówno w scenach intymnych, jak i akcyjnych wypada bardzo przekonująco. Resztę obsady też mogę pochwalić, z tym że trzeba przyznać, że film skupiony jest przede wszystkim na Peterze Parkerze i reszta aktorów robi przeważnie za tło.

Jakiekolwiek potknięcia scenariuszowe, które zawsze się znajdą, schodzą na dalszy plan. Gdyby się nad tym dłużej zastanowić, to parę rzeczy nie ma tu sensu, ale jesteśmy w stanie przejść nad tym do porządku dziennego, bo dostajemy dużo w zamian. Film dobrze wygląda. Widać, że tym razem nikt nie robił efektów specjalnych na kolanie. Idealnie wypada też muzyka i operatorka, która parę razy pozwala nam przyjąć perspektywę Spider-Mana. No i sama akcja! Jestem z Marvelem od początku, widziałam każdy film i w pewnym momencie zaczęłam przysypiać na scenach akcji, kiedy twórcom skończyły się zapasy kreatywności. Nie wiem skąd dostali nowy przydział przy okazji tego filmu, ale mam nadzieję, że będą z tego czerpać jak najdłużej. Jest pomysłowo i energicznie. W ogóle nie czułam, że siedzę w kinie dwie i pół godziny.

Reżyser nie wdzięczy się do widza. Musimy w czasie seansu przełknąć parę gorzkich pigułek, ale na koniec pozostawia nas z apetytem na dalsze przygody Spider-Mana, co przy czwartym solowym filmie z tą obsadą w przeciągu dekady, jest nie lada osiągnięciem. Tylko teraz bardzo proszę trzymać poziom!

(Ala Cieślewicz)

Reż. Destin Daniel Cretton

Ocena: 7/10