Wiadomości
wszystkieRecenzja filmowa: Pomniejszenie
Film miał swoją światową premierę 30 sierpnia 2017 roku, w polskich kinach pojawił się 12 stycznia 2018 roku.
Zobacz też: mediakrytyk.pl
Nasze poprzednie recenzje alfabetycznie
Nasza planeta nie ma się najlepiej; zasoby naturalne się kurczą, brakuje żywności dla coraz większej liczby ludzi. Norwescy naukowcy opracowują metodę, która może rozwiązać ten problem. Chodzi o zabieg pomniejszenia człowieka do trzynastu centymetrów. Znajduje się wielu chętnych, którym co prawda nie tyle zależy na środowisku naturalnym, co na polepszeniu swojego statusu majątkowego. Wiadomo: mniejsze potrzeby, to mniejsze wydatki. Wśród nich znajdzie się również główny bohater Paul, który będąc normalnych rozmiarów, mimo ciężkiej pracy tonął w długach.
Od razu zastrzegam, że nie mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju „Podróży Guliwera”. Choć film ma raczej komediową konwencję, humor nie opiera się na zderzeniu „dużego” z „małym”. Pierwsza część filmu, kiedy poznajemy ten nowy porządek świata, jest całkiem dobra. Przedstawiono tu w lekki i obrazowy sposób całą procedurę i wynikające z niej niebezpieczeństwa; terroryści mogą dosłownie przesłać się pocztą, a reżimowe państwa przymusowo pomniejszać więźniów politycznych. Jednak w drugiej połowie filmu fabuła się wyraźnie rozjeżdża. Reżyser jakby nie wiedział, na czym się ma najbardziej skupić; czy na samotności Paula w nowym środowisku, nierównościach społecznych, których nie da się w żaden sposób wykorzenić, czy może na galopującej zagładzie Matki Ziemi? Payne stara się złapać wszystkie sroki za ogon i tak, pomimo ponad dwugodzinnego seansu, leci po łebkach. Niektóre wątki odbębnia wręcz za pomocą akademickiej pogadanki. Nie do pomyślenia u autora tak ożywczych i niestandardowych dzieł jak „Spadkobiercy” i „Nebraska”. I na dodatek miejscami wręcz przynudza, co z kolei jest nie do wybaczenia u kogokolwiek
Nawet kapitalny pomysł na film, który „Pomniejszenie” na pewno ma, wymaga pomysłowego rozwinięcia, którego zdecydowanie zabrakło. Mimo że jest to wszystko pięknie nakręcone i dobrze zagrane, seans okazał się raczej średnio satysfakcjonujący.
(Ala Cieślewicz)
Reżyseria: Alexander Payne
Ocena: 5/10