Wiadomości
wszystkie
Recenzja filmowa nr 661: Grzesznicy (PLAKAT)
Recenzja również na: mediakrytyk.pl
Nasze poprzednie recenzje alfabetycznie
Film już zapisał się w historii kinematografii, jako ten z największą liczbą nominacji do Oscarów. Ostatecznie twórcy wrócili do domu z czterema statuetkami. I chociaż w najważniejszej kategorii film Ryana Cooglera musiał obejść się smakiem, (z czego akurat się cieszę, bo wygrał mój faworyt), to jest to bezsprzecznie jedna z ciekawszych propozycji kinowych ostatnich lat. Choć niepozbawiona wad.
Akcja toczy się w Missisipi w latach 30-tych ubiegłego wieku. Tam to w rodzinne strony wracają bliźniacy Smoke i Stack, by zacząć nowy rozdział w życiu. I w tym momencie muszę zatrzymać się przy odtwórcy dwóch głównych ról, czyli Michaelu B. Jordanie, który zgarnął Oscara za te role. Podpisuję się pod tym werdyktem obiema rękami. Zbyt często się zdarza, że gdy jeden aktor gra bliźniaków, kreuje ich na ekranie na skrajne przeciwieństwa. Jest to być może pomocne przy identyfikacji, ale też nie wypada zbytnio naturalnie. Tymczasem Michael B. Jordan postawił na bardzo zniuansowaną grę, braci różnią drobne gesty i sposób mówienia i w miarę jak ich poznajemy, te różnice stają się coraz bardziej wyraźne. Ani przez chwilę nie miałam problemu z ich rozróżnieniem. Zresztą chylę czoła przed całą obsadą, która wypada świetnie, nieważne czy ktoś tu ma dwie linijki tekstu, czy cały segment dla siebie. Wszyscy grają rewelacyjnie.
Osobnym bohaterem jest muzyka, która wypełnia każdy kadr i dba o odpowiednią i niepowtarzalną atmosferę. Film jest miksem gatunkowym i w mojej ocenie najlepiej wypadają sceny musicalowe. Bardzo cieszę się, że obejrzałam ten film w kinie, gdzie w całej okazałości można się przekonać jak idealnie współgrają tu ze sobą obraz i dźwięk. Bo film oczywiście wygląda obłędnie, zarówno w świetle dnia, jak i podczas długiej nocnej sekwencji, kiedy stopniowo fabuła skręca w stronę horroru.
Mogłabym tu wymienić mnóstwo scen i momentów z tego filmu, które mnie absolutnie zachwyciły. Zdarzyło się też niestety kilka takich, które jakby kompletnie nie przystawały do tego filmu. Dlatego nie byłam w stanie popaść w całkowity zachwyt, gdyż zbyt często fabularny zgrzyt wybijał mnie z rytmu. Obdarta z wizualnych i dźwiękowych efektów historia tu przedstawiana nie jest już tak bardzo porywająca. Jestem też bardzo wyczulona na tempo opowiadania i moim zdaniem ten film za długo się rozpoczyna i za szybko kończy. Każde chwilowe znużenie jest jednak rekompensowane. Film w moim odczuciu ma więc pewne mankamenty, jednak kiedy działa, to działa bezbłędnie.
(Ala Cieślewicz)
Reż. Ryan Coogler
Ocena: 7/10