Recenzja filmowa nr 670: Sprawiedliwość owiec (PLAKAT) - Reporter-24.pl
Wiadomości
wszystkie

Recenzja filmowa nr 670: Sprawiedliwość owiec (PLAKAT)

Recenzja również na: mediakrytyk.pl

Nasze poprzednie recenzje alfabetycznie

Plakat i informacje o filmie

Ekranizacja książki Leonie Swann z 2005 roku, opierającej się na dość specyficznym koncepcie. Dlatego zapewne tak długo trwało przeniesienie jej na ekran. Właściciel owczego stada George jest szanowany i kochany przez swoje podopieczne, bo traktuje je z miłością i szacunkiem. Pewnej burzowej nocy George zostaje zamordowany przez nieznanego sprawcę. Policja jest bezradna, więc śledztwo podejmują same owce, którym George codziennie pod koniec dnia czytywał powieści kryminalne.

Mamy więc klasyczny kryminał ze wszystkimi znanymi schematami gatunku. Z drugiej jednak strony w roli detektywów wystąpiły gadające owce. Trudno więc mówić o utartych kliszach. Mogło wyjść różnie, na szczęście ryzyko się opłaciło.

Owce oczywiście powstały w komputerze i chociaż efekty specjalne w tym filmie stoją na wysokim poziomie, musi minąć parę scen zanim widz przyzwyczai się do nienaturalnie ruszających się owczych mordek. Potem to już jazda z górki, bo jest to wyjątkowo ciepły i optymistyczny film, choć przy paru scenach mogą popłynąć łzy. Nie jest to bowiem kino przesłodzone i naiwne. Oprócz zręcznie przeprowadzonej kryminalnej intrygi, dostajemy kilka cennych lekcji życiowych o radzeniu sobie ze stratą i traumą. Film idealnie balansuje, obyło się bez grobowej atmosfery, ale też nachalnej cukierkowatości. Jest trochę slapsticku w wykonaniu animowanych owiec, ale bez przekraczania granic żenady. Podobało mi się, że twórcy postarali się, by każda owieczka miała indywidualne cechy i w ten sposób stała się pełnokrwistym bohaterem. Nie sposób ich nie lubić. Do tego akcja dzieje się w maksymalnie urokliwym angielskim miasteczku, jak z najlepszych kryminałów Agathy Christie.

Zdziwiło mnie nagromadzenie gwiazd w tym filmie. Oprócz aktorów głosowych, wcielających się w owce, których na razie nie usłyszymy, bo w kinach puszczana jest tylko wersja z polskim dubbingiem, zobaczymy na ekranie takie sławy jak Emma Thomson, Hugh Jackman i Nicholas Braun. Wszyscy wypadają świetnie i doskonale czują specyfikę tej historii. Z jednej strony jest to coś unikatowego i intrygującego, z drugiej, to ten rodzaj filmu, przy którym można się zrelaksować. Tak czy siak udany seans.

(Ala Cieślewicz)

Reż. Kyle Balda

Ocena: 7/10