Recenzja filmowa nr 657: Together (PLAKAT) - Reporter-24.pl
Wiadomości
wszystkie

Recenzja filmowa nr 657: Together (PLAKAT)

Recenzja również na: mediakrytyk.pl

Nasze poprzednie recenzje alfabetycznie

 
 

Ciekawy koncept w horrorze to już połowa sukcesu i tym „Together” na pewno może się pochwalić. Do realizacji owego konceptu mam kilka małych zastrzeżeń, co jednak nie zmienia faktu, że seans uważam za udany.

Millie i Tim to para z dość długim stażem. Właśnie przeprowadzają się za miasto, w pobliżu pracy Millie, która jest nauczycielką. Tim to niespełniony muzyk bez stałego zatrudnienia. Już od pierwszych scen widać wyraźnie, że nasi bohaterowie są średnio dobrani i trzyma ich razem raczej przyzwyczajenie niż gorące uczucie. Nowy adres mógłby oznaczać nowy rozdział, ale jak na dobry horror przystało, zaczynają dziać się straszne i niewytłumaczalne rzeczy, po tym gdy nasi bohaterowie w tajemniczej jaskini trafiają na tajemnicze źródełko.

Film miesza gatunki, ale na pierwszy plan wysuwa się tu body horror, pokazywany dość dosadnie. Od razu powinnam więc wyraźnie zaznaczyć, że subtelnością ten film nie grzeszy. Przeważnie to się sprawdza, sceny przemian i zniekształceń wzbudzają zarówno strach jak i obrzydzenie, więc przyspieszony puls jest gwarantowany. Są jednak w tym filmie momenty, zwłaszcza w końcówce, które aż proszą się o niedopowiedzenie i pozostawienie pewnych kwestii do rozstrzygnięcia widzowi. Reżyser woli jednak kawę na ławę i moim zdaniem film na tym nieco stracił.

Bardzo za to podoba mi się ton całej opowieści, który nie jest do końca poważny. Jest tu kilka groteskowych scen, które zahaczają o slapstick i to się o dziwo sprawdza i nie wybija z nastroju. Aktorzy również dają radę, chociaż tak jak Alison Brie wypada bezbłędnie, tak niestety u Dave'a Franco wyczułam parę fałszywych nut. Ich ekranowa chemia jest jednak niezaprzeczalna. Podoba mi się zwłaszcza, jak zręcznie wprowadził nas reżyser w status ich związku. Dobrze wypada też strona wizualna z efektami specjalnymi i dźwiękowymi.

Mimo, że film jest dość przewidywalny, bo szybko pozwala poukładać sobie zawarte w nim tropy i motywy, to przykuwa uwagę do samego końca. I czy widz podejdzie do niego jak do zwykłego horroru, czy też będzie szukać metafor dla kondycji związków międzyludzkich, satysfakcjonujący seans ma raczej zagwarantowany.

(Ala Cieślewicz)

Reż. Michael Shanks

Ocena: 7/10