Recenzja filmowa nr 654: Życie Chucka (PLAKAT) - Reporter-24.pl
Wiadomości
wszystkie

Recenzja filmowa nr 654: Życie Chucka (PLAKAT)

Recenzja również na: mediakrytyk.pl

Nasze poprzednie recenzje alfabetycznie

Plakat i informacje o filmie
 

Ekranizacja nowelki Stephena Kinga, jednej z tych niehorrorowych, a w takim wydaniu lubię tego pisarza najbardziej. W tym miejscu powinnam napisać, o czym jest ten film, jednak wydaje mi się, że najlepiej sięgnąć po niego w ciemno, chociaż już sam tytuł trochę zdradza.

Bardzo chciałabym, żeby mnie ten film zachwycił. Kiedy go rozkładam na czynniki, wszystko prezentuje się wspaniale, począwszy od formy. Obraz składa się z trzech aktów i zaczynamy od ostatniego. Przez to życie naszego bohatera wypada zupełnie inaczej, niż gdyby zostało opowiedziane od początku. Aktorzy są fantastyczni, zarówno dzieciaki, jak i dorośli. Przesłanie filmu jest proste, ale w punkt. Do tego ładna operatorka, parę mądrych monologów i jedna kapitalna scena tańca przy perkusji w środku seansu. Tylko niestety wszystko zebrane razem dla mnie nie działa.

Nie jestem do końca w stanie sprecyzować, w czym tkwi problem, ale wydaje mi się, że to, co działa w książkach, nie zawsze dobrze wypada na ekranie. Ten film ma zdecydowanie za wolne tempo. Rozumiem zamiar, by o pewnych kwestia opowiadać bez histerii i dramatyzowania, ale tu sceny wyciszenia rozciągają się tak bardzo, że ocierają się o marazm. W miarę upływu czasu, coraz mniej mnie obchodziło kim jest tytułowy Chuck i dokąd zmierza jego historia. Nie lubię też zabiegu, kiedy zawoalowane lekcje życiowe są mi przekazywane przez narratora z offu. Poza tym twórcy czasami idą o jeden most za daleko, kiedy podsuwając nam inteligentną i wysublimowaną postać, zupełnie przy tym odzierają ją z emocji. Jak na mój gust film staje się czasami zbyt gładki i egzaltowany, a mówiąc dosadniej po prostu nudny. Nie nazwałabym tego dzieła złym, czy nieudanym, bo reżyser prowadzi swoją wizję konsekwentnie od początku do końca. To po prostu nie było dla mnie. Żeby zaliczyć seans do satysfakcjonujących, film musi poruszyć u mnie pewien nerw. A w tym przypadku nic takiego się jednak nie stało.

(Ala Cieślewicz)

Reż. Mike Flanagan

Ocena: 5/10